PKP SA przebuduje dworce kolejowe

PKP SA (w dobie kolejowych podziałów na spółki odpowiadająca bezpośrednio za dworce) rozpisały ostatnio przetarg na zawarcie umów ramowych na wykonanie dokumentacji projektowych dla budowy bądź przebudowy 74 dworców na terenie całego kraju. To część programu inwestycji dworcowych, rozpisanego do 2023 r.
 
Sporo z nich nich znajduje się na naszej linii, między Warszawą a Dęblinem są to:
– Józefów
– Michalin
– Otwock
– Celestynów
– Pilawa
– Garwolin
– Łaskarzew
– Życzyn
– Dęblin
 
Budynki dworcowe mają być gruntownie wyremontowane i dostosowane do dzisiejszych potrzeb pasażerów, którzy życzą sobie nie tylko podstawowych rzeczy aby na dworcu było gdzie kupić bilet, usiąść w cieple i zaczekać na pociąg. W grę wchodzi także komercyjne wykorzystanie często nieużywanej powierzchni. PKP SA organizowało już w tej sprawie pierwsze warsztaty z lokalnymi społecznościami, gdzie zbierano pomysły na zagospodarowanie dworców. Na przykładzie Celestynowa przytoczę relację z takiego spotkania, która umieszczona jest na stronie internetowej Urzędu Gminy Celestynów:
 
 
Prowadzący spotkanie Paweł Wróblewski w imieniu PKP SA stwierdził, że nasz dworzec, podobnie jak 40 innych na Mazowszu, jest zakwalifikowany do gruntownej modernizacji i są na to fundusze unijne. – Nim przystąpimy do prac projektowych, muszą być określone przez samorząd i mieszkańców ramy funkcjonalno-użytkowe obiektu – wyjaśniał Paweł Wróblewski i rozdał ankiety, w których utworzone z osób obecnych grupy, miały określić jakie funkcje ma zmodernizowany dworzec spełniać. Większość wpisała, że w budynku stacyjnym chcieliby mieć kasę biletową, aktualny rozkład jazdy pociągów, punkt informacji turystycznej, wypożyczalnię rowerów, a zima nart biegowych dla odwiedzających Celestynów turystów, kawiarenkę, w poczekalni mini kino, duży telewizor, galerię sztuki na ścianach, a przed budynkiem ławki, kwiaty, ozdobne krzewy…Pomysłów było bez liku, co pokazało, że mieszkańcom bardzo zależy, by dworzec i jego najbliższa okolica była wizytówką miejscowości, będącej stolicą gminy.
 
Warto interesować się tematem, gdyż to od mieszkańców zależy jak dworzec będzie wyglądał i co będzie się w nim znajdowało. W dokumentacji przetargowej zostały zamieszczone pewne elementy „minimum”, które danej kategorii dworzec powinien posiadać – jednak bez rozbicia tego na indywidualne lokalizacje. A przez to na przykładzie Celestynowa może się okazać, że dworzec ten stanie się ofiarą różnego postrzegania przez różne spółki kolejowe.
 
Dla przykładu do 2015 roku obowiązywał stary podział na dworce kolejowe:
 
A – największe stacje pasażerskie
B – stacje i przystanki aglomeracyjne
C – stacje i przystanki o znaczeniu regionalnym
D – stacje i przystanki o znaczeniu lokalnym
E – pozostałe stacje i przystanki
 
Wg tej kategorii Celestynów ma kategorię D, jednak po modernizacji linii kolejowej w dokumentacji jest zapisane, że kategoria zostanie wówczas podniesiona do C. Podczas modernizacji stacji zaplanowano budowę systemu dynamicznej informacji pasażerskiej – elektronicznych wyświetlaczy obrazującymi na jaki tor wjedzie dany pociąg, nagłośnienie itd.
 

Tyle, że jest pewien problem. Z przyczyn technicznych 2 lata temu zarządca infrastruktury nakazał wyłączyć ze wszystkich liniowych modernizacji realizację systemów informacji pasażerskiej. A więc te zaplanowane wyświetlacze, monitoring itd. nie powstaną teraz w ramach wykonywanej właśnie modernizacji linii. Chciano wówczas uniknąć sytuacji, że na wielu odcinkach linii kolejowych będą zupełnie różne systemy dynamicznej informacji o ruchu pociągów, różnych producentów, a w zamian zrobić jeden wielki przetarg na spójny system. Myśl w pewnym sensie słuszna. Jednak pierwsze podejście (przetarg) nie wypaliło. W te wakacje ogłoszono po raz drugi ogólnopolski przetarg na wykonanie tych instalacji i połączenie tego w jedną sieć.

W międzyczasie w 2015 roku PKP SA zmieniło też kategorie dworców. Obecnie są to dworce:

-premium
-wojewódzkie
-aglomeracyjne
-regionalne
-lokalne
-turystyczne

Na stronie PKP SA nie znalazłem żadnego wykazu dworców z przypisaniem do poszczególnych kategorii. Mogę jedynie domniemywać, że Celestynów znajduje się w kategorii dworca regionalnego lub lokalnego. Jednak w obu tych kategoriach założenia dla remontu dworców są takie, iż nie przewiduje się w nich systemu dynamicznej informacji pasażerskiej. A więc może się okazać, że PKP PLK jako zarządca torów zbuduje takie wyświetlacze na peronach… A PKP SA w budynku dworca już nie, bo nie ma takiej potrzeby. Kuriozalna sytuacja, skoro dworzec ma stać się miejscem, gdzie pasażer ma oczekiwać w cieple na pociąg i nie mieć poglądu na sytuację, podczas gdy na peronie taka informacja ma być. Jeszcze bardziej kuriozalnym rozwiązaniem mogłaby być sytuacja, w której PKP PLK zdecyduje w ogólnopolskim przetargu na SDIP nie instalować tutaj żadnego systemu wyświetlaczy, gdyż nie weźmie pod uwagę dokumentacji projektowej modernizowanej linii – gdzie takie rozwiązanie zostało przewidziane – a pójdzie na łatwiznę w ogólnopolskim ocenianiu i weźmie pod uwagę jedynie kategorie dworców PKP SA, która to nie przewiduje tutaj takich „bajerów”. W czasach rozdrobnienia na spółki takie absurdy mogą się wydarzyć, dlatego uważam że podczas warsztatów z PKP SA warto o takie coś zawalczyć. Zwłaszcza, że rozmowy trwają i uzgodnienia jeszcze są możliwe.
 

Stadler zwycięzcą przetargu KM na dostawę 71 nowych pociągów

W dniu dzisiejszym zostały ogłoszone wyniki przetargu na dostawę 71 nowych, elektrycznych zespołów trakcyjnych dla Kolei Mazowieckich. W tym zakresie znajduje się 10 dwuczłonowych oraz 61 pięcioczłonowych EZT. W ogromnym przetargu do rywalizacji stanęły trzy firmy: Stadler, Newag oraz konsorcjum Pesa Bydgoszcz i ZNTK Mińsk Mazowiecki. Zwycięska oferta firmy Stadler – producenta EZT jeżdżących od 9 lat na linii z Warszawy do Siedlec – opiewa na kwotę 2,21 mld zł.

Część z tych pociągów, 12 pięcioczłonowych elektrycznych zespołów trakcyjnych docelowo będzie kursować na odcinku Sochaczew – Celestynów. Czemu nie do Dęblina? Jak tłumaczy przewoźnik, ma to związek z konstrukcją programów unijnych, które w tej perspektywie nie dopuszczają możliwości dofinansowania taboru do przewozów regionalnych.

Pozostałe trasy, na jakie wyjadą nowe pociągi to:

Warszawa – Działdowo (6 ezt),
Skierniewice – Warszawa – Mińsk Mazowiecki (12 ezt),
Góra Kalwaria – Czachówek – Warszawa – Modlin (15 ezt),
Warszawa – Tłuszcz (16 ezt).

Ponadto 10 ezt dwuczłonowych zostanie skierowanych do obsługi połączeń Radom – Drzewica, Radom – Skarżysko-Kamienna, Radom – Dęblin czy Radom – Warka

Koleją przez Otwock – nowa grupa na Facebook

Zapraszam wszystkich korzystających z kolei między Warszawą a Dęblinem na naszą nową stronę oraz grupę FB „Koleją przez Otwock” 🙂 Oprócz dzielenia się informacjami o trwającej już modernizacji, będziemy m.in. wspólnie starać się informować o utrudnieniach w ruchu pociągów / komunikacji zastępczej.

Link do strony: https://www.facebook.com/kolejaprzezotwock/
Link do grupy: https://www.facebook.com/groups/1486726838110980/

[Otwock – Lublin] Umowa na zabudowę urządzeń sterowania ruchem podpisana!

Jak informuje portal gospodarczy wnp.pl, umowa na zabudowę i uruchomienie urządzeń sterowania ruchem kolejowym w ramach modernizacji linii kolejowej nr 7 na odcinku Otwock – Lublin została przez PKP PLK podpisana z firmą Thales za kwotę 607,85 mln zł brutto. To wynik wydania zezwolenia przez prezesa Urzędu Zamówień Publicznych, które uchyla zakaz podpisania umowy do czasu rozstrzygnięcia odwołań będących w toku w Krajowej Izbie Odwoławczej.

Kością niezgody w tej części zamówienia było – zdaniem firmy Bombardier – niesprawiedliwe wykluczenie jej w czerwcu przez KIO z postępowania o udzielenie zamówienia (Bombardier w momencie wykluczenia złożył najkorzystniejszą ofertę opiewającą na kwotę 443,271 mln zł brutto). Firma odwołała się wówczas do Sądu Okręgowego w Warszawie od tej decyzji, jednak pierwsza rozprawa została wyznaczona dopiero na wrzesień. Jednocześnie sąd dwukrotnie odrzucił wnioski o wstrzymanie podpisania umowy do czasu zakończenia postępowania. Spowodowałoby to paraliż prowadzonej już przecież modernizacji, przedłużając czas obowiązywania autobusowej komunikacji zastępczej oraz przesuwając realizacje prac modernizacyjnych zaplanowanych na kolejnych odcinkach (Otwock – Pilawa, a potem Warszawa – Otwock).
Jak donosi Dziennik Gazeta Prawna, Bombardier w celu blokowania podpisania umowy do czasu ewentualnego rozstrzygnięcia sporu przez sąd, wykorzystał lukę prawną w teorii umożliwiającą w nieskończoność przedłużać postępowanie odwoławcze przed KIO, w rezultacie uniemożliwiając podpisanie umowy. Goryczy dodał też fakt, że dzień przed zaplanowanym rozpoznaniem sprawy przez Sąd Okręgowy – rywalizujący o zamówienie Thales złożył dwa wnioski: o wykluczenie sędziego oraz przedstawienie nowych dowodów. A więc termin rozstrzygnięcia znowu przesunął się w czasie.

PKP PLK jako Inwestor postanowił wykorzystać zapisy p.z.p, składając do Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych wniosek o uchylenie zakazu podpisania umowy, wykazując, że niezawarcie umowy mogłoby spowodować negatywne skutki dla interesu publicznego.

Koniec końców – podpisana właśnie umowa powoduje, że terminowe ukończenie prac modernizacyjnych nadal jest możliwe. Trzymam kciuki za realizację planu.

[Otwock – Lublin] Brak wykonawcy urządzeń sterowania ruchem – zagrożony planowy termin zakończenia modernizacji!

Wyjaśniła się przyczyna ciągłych odwołań do KIO firmy Bombardier „ZWUS” w przetargu na urządzenia sterowania ruchem kolejowym w ramach modernizacji linii kolejowej nr 7 z Otwocka do Lublina. Jak donosi Rynek Kolejowy, przyczyną jest wykorzystywanie luki prawnej uniemożliwiającej podpisanie umowy z drugą firmą, do czasu wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie w sprawie odwołania od decyzji Krajowej Izby Odwoławczej, która nakazała odrzucić najkorzystniejszą wówczas ofertę Bombardiera. Postępowanie to dotyczyło podejrzeń zastosowania rażąco niskiej ceny, jednak co ciekawe – KIO w tym postępowaniu stwierdziło, że rażąco niskiej ceny nie było, ale ofertę nakazało odrzucić ze względów formalnych. Sąd Okręgowy ma miesiąc na wydanie decyzji w odwołaniu od postanowienia KIO, jednak w tym przypadku ten termin nie został dotrzymany. Rozprawa zamiast być rozstrzygnięta już w lipcu, została wyznaczona na 7 września. A i ten termin jest już zagrożony, gdyż druga firma – Thales – złożyła wniosek o wykluczenie sędziego oraz dopuszczenie nowych dowodów w sprawie. Przy tak wolno mielącym kole Sądu Okręgowego, wynik batalii jeszcze mocniej odwlecze się w czasie. A czasu już nie ma.

Poniżej zamieszczam tekst artykułu zamieszczonego w serwisie Rynek Kolejowy:
http://www.rynek-kolejowy.pl/mobile/dokonczenie-przetargu-na-siodemke-zablokowane-termin-zagrozony-83385.html

Dokończenie przetargu na siódemkę zablokowane. Termin zagrożony?

Rosną kontrowersje wokół przetargu na modernizację linii nr 7 pomiędzy Otwockiem a Lublinem. Linia jest zamknięta od kilku miesięcy, prace torowe trwają, ale nie ma wykonawcy sterowania ruchem. I na razie nie będzie – przez niespotykane wcześniej zastosowanie prawa zamówień publicznych.
Przypomnijmy – największy w historii PLK pojedynczy przetarg na modernizację linii kolejowej nr 7 z Otwocka do Lublina ogłoszono jeszcze w 2015 roku. Tak duże postępowanie wywołało protesty części branży – oznaczało bowiem, że tylko pojedyncze firmy mogłyby sobie poradzić organizacją prac. Dlatego na początku 2016 r. ówczesny zarząd PKP PLK podjął decyzję o podziale modernizacji tej linii na osiem zadań, w tym trzy odcinki robót torowych. Podział był bardzo nietypowy – część zadań dotycząca np. rozbiórki budynków była kwotowo warta setki razy mniej, niż największe części zamówienia.

Jednak to nie największe, warte setki milionów złotych zadania dotyczące prac torowych sprawiły największy problem – PLK po długich procedurach udało się podpisać stosowne umowy tuż przed planowanym zamknięciem torów. Inaczej jest z czwartą dużą częścią, dotyczącą automatyki i modernizacji urządzeń sterowania ruchem – tą samą, która wywołała ostatnio kontrowersje związane z cyberbezpieczeństwem.

Bombardier złożył najkorzystniejszą ofertę w wysokości 443,13 mln zł przy kosztorysie 986,1 mln zł. Krajowa Izba Odwoławcza nakazała odrzucenie oferty Bombardiera z powodu uchybień formalnych, ale nie dopatrując się rażąco niskiej ceny. Następna w kolejności oferta, o ponad 160 mln zł droższa, konsorcjum Thales Polska i DP System opiewała na 607,9 mln zł. Bombardier odwołał się od wykluczenia z przetargu do Urzędu Zamówień Publicznych. Pisaliśmy o tym tutaj.

Bezpardonowa walka o automatykę i srk

Krajowa Izba Odwoławcza swój wyrok ogłosiła w czerwcu. Dlaczego zatem PLK nie podpisała umowy, skoro nie wstrzymuje tego ewentualne zaskarżanie przez wykonawców decyzji KIO? – Po wyborze firmy w wyniku odwołań wybrano innego wykonawcę. Przed zatwierdzeniem tej decyzji przez kontrolę uprzednią Urzędu Zamówień Publicznych firma, której oferta została odrzucona, wniosła kolejne odwołanie. Do chwili obecnej Krajowa Izba Odwoławcza odrzuciła odwołania z powodów formalnych czterokrotnie – wczoraj zostało złożone piąte odwołanie tej samej firmy – mówi „Rynkowi Kolejowemu” prezes PLK Ireneusz Merchel.

Jak donosi „Dziennik Gazeta Prawna” żadne z odwołań Bombardier Transportation Polska nie zostało opłacone. Krajowa Izba Odwoławcza za każdym razem wzywa firmę do uiszczenia wpisu (20 tys. zł od każdego z pism). Spółka nie reaguje, więc odwołanie jest jej zwracane. Zaraz potem wnoszone jest następne, znów nieopłacone. Powtarza się więc procedura wezwania do uzupełnienia braków – i tak w kółko. – Ich wnoszenie jest przyjętą procedurą. Jednak można domniemywać, że w tym przypadku, gdy odwołania mają taką samą treść, zaskarżają tę samą czynność i zawierają ten sam brak formalny w postaci nieuiszczenia wpisu, służą jedynie uporczywemu przedłużaniu postępowania Działania podejmowane przez spółkę Bombardier nie mają na celu zakwestionowania czynności zamawiającego, ale uniemożliwienie zawarcia umowy z wykonawcą Thales – powiedział DGP Mirosław Siemieniec, rzecznik prasowy PKP PLK.

Jakub Mikołajczyk, radca prawny dywizji sterowania ruchem kolejowym Bombardier Transportation tłumaczy DGP, że Sąd Okręgowy w Warszawie już dwukrotnie odmówił wydania zakazu udzielenia zamówienia. Dlatego Bombardier chce wstrzymać podpisanie umowy do czasu wyroku sądu. Zwraca uwagę, że w przypadku stwierdzenia przez sąd nieprawidłowości już po zawarciu umowy PKP PLK groziłaby konieczność zwrotu przynajmniej części unijnego dofinansowania. Rzecznik Bombardiera Maciej Kaczanowski dodaje w rozmowie z „Rynkiem Kolejowym” że spółka chce merytorycznej oceny postępowania – do czego jej zdaniem nie doszło w KIO. Zaznacza też, że sąd miał 30 dni na rozpoznanie skargi złożonej jeszcze w czerwcu. – Trzykrotnie wnioskowaliśmy o przyspieszenie terminu wyznaczenia posiedzenia, a Sąd Okręgowy w Warszawie wyznaczył termin dopiero na 7 września 2017 roku – mówi Kaczanowski.

– Celem Spółki Bombardier jest jak najszybsze merytoryczne rozpoznanie sprawy przez Sąd drugiej instancji – dodaje przedstawiciel Bombardiera i wskazuje, że tę z kolei opóźnia… Thales. – Przeciwnik skargi, spółka Thales Polska na dzień przed rozprawą, w środę 6 września 2017 roku o godz. 14:55 złożył do Sądu dwa wnioski: o wyłączenie sędziego jak również o nowe dowody w sprawie, czym uniemożliwiła merytoryczne rozpoznanie sprawy na rozprawie 7 września 2017 roku oraz doprowadziła tym samym do sytuacji, w której końcowe rozstrzygnięcie sprawy odwlecze się znacznie w czasie – podsumowuje rzecznik wczorajsze wydarzenia.

Teoretycznie można opóźniać podpisanie każdej umowy – w nieskończoność

„Dziennik Gazeta Prawna” zaznacza że teoretycznie, nawet po niekorzystnym dla siebie rozstrzygnięciu, Bombardier może jednak składać kolejne odwołania, dalej uniemożliwiając zawarcie umowy. I właściwie dotyczy to każdego przetargu, co potwierdza wiceprezes KIO Magdalena Grabarczyk. – W obecnym stanie prawnym rzeczywiście wykonawca może blokować możliwość zawarcia umowy, wykorzystując do tego środki ochrony prawnej. Gdyby takie sytuacje się powtarzały, nie wykluczałabym konieczności interwencji ustawodawcy, przy czym ewentualne zmiany w prawie musiałaby poprzedzić gruntowna analiza, tak aby przez zabezpieczenie możliwości zawarcia umowy po rozstrzygnięciu pierwszego sporu odwoławczego przez izbę nie wylać dziecka z kąpielą i nie doprowadzić do nadmiernego ograniczenia praw wykonawców do uzyskania ochrony prawnej – powiedziała „DGP” Grabarczyk.

– Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji, ponieważ prace torowe postępują, a wykonawcy urządzeń sterowania wciąż nie udało się wybrać. Aby nie wstrzymywać inwestycji, wykonujemy demontaż urządzeń w sposób dozwolony prawem. Zabudowę nowych musi już jednak wykonać zewnętrzna firma. Jesteśmy bezsilni wobec działań proceduralnych – mówi „Rynkowi Kolejowemu” prezes PLK Ireneusz Merchel.

Czy modernizacja linii nr 7 z powodu tej skomplikowanej sytuacji się opóźni? – To z tego punktu widzenia najtrudniejszy kontrakt. Potencjalny wykonawca, z którym jesteśmy w kontakcie, twierdzi, że w razie rozpoczęcia prac natychmiast jeszcze zdołałby dotrzymać terminu. Zakładamy, że zdążymy wykonać prace torowe i przy obiektach inżynierskich, ale kable do urządzeń sterowania ruchem należy układać po rozbiórce torów, by nie było robót traconych. Robimy wszystko, co dozwolone prawem, by wyjść z tej niełatwej dla nas sytuacji – mówi Merchel.

RK